Kończę z tym blogiem.
Bo tak.
A czy Marcin będzie tu coś jeszcze pisał tego nie wiem.
Dziękuję wam za wszystko.
A jednak mam nadzieję, że kiedyś jeszcze tu coś napiszę.
by Monia
Bo dzisiaj prawie wszystko zaczynam od 'bo'.
Bo powinnam się cieszyć, a się smucę. Bo cztery godziny temu już pojechał tato. Bo zobaczę go dopiero za dwa miesiące. Bo płakać mi się chce. Sentymentalna jestem, ale kto by nie płakał w takim momencie? Ktoś napewno.
Szum Twych mysli
w mojej głowie.
Smak Twych słów
w moich ustach.
Moc Twych czynów
w moich rękach.
Mimo czasu,
na przekór przeszłości
jestem z Tobą...
Bo dzisiaj mija 365 dni razem. Bo mieliśmy ten dzień spędzić razem, a tymczasem spędzimy go osobno i każdy będzie robił co chciał. Bo to jest nie w porządku. Wszystko takie trudne. Czasem się nie chce żyć, ale trzeba.
Bo wczoraj się pokłóciłam z nim. Ostatnio wszystko sprowadza się ku rozstaniu. Bo to znów przezemnie. Bo to ja nie potrafie okazać mu mojego uczucia. I to nie prawda, że wina zawsze leży po obu stronach. Teraz tylko po mojej.
Bo straciłam już nadzieję na coś i nie czekam już na to. I nie ma to dla mnie większego znaczenia czy to wyjdzie na dobre czy złe. A żyć i tak trzeba dalej.
I nie - ja nie robię z siebie ofiary Ja głośno myślę.
Bo ja go i tak kocham, ale co z tego jak wszystko robię źle. A może to on odemnie za dużo oczekuje? Nie, chyba nie.
Nie poślę dzisiaj nikomu spojrzenia, nie będę patrzeć na ludzi. Nie mam ochoty. Jestem przejedzona. Nie uśmiechnę się dziś do nikogo. Bo nawet nie mam do kogo.
Bo dziś mija rok istnienia bloga.
Bo pada deszcz.
Bo zmieniłam szablon.
By Monia